Subskrypcja | Newsletter            English Polski












PRASA: Recenzje albumów

Ireneusz Socha - recenzja albumu "De Profundis"

Wiadomość, że debiutancka płyta krakowskiego kwartetu zostanie wydana przez Johna Zorna, była zaskoczeniem dla wszystkich. Nie wyłączając samych muzyków. Zespół działa dopiero od trzech lat. Zaczynał od adaptacji żydowskich motywów ludowych i współpracy z wokalistką śpiewającą pieśni w jidysz. Jednak rola akompaniatorów szybko się muzykom znudziła. W myśl nowej strategii zespół potraktował żydowski feeling jako czynnik spajający wiele możliwych źródeł inspiracji, np. muzykę bałkańską czy tango nuevo Astora Piazzolli. Właśnie wpływy estetyki Argentyńczyka w dużej mierze decydują obecnie o specyfice propozycji kwartetu. Lider i główny kompozytor CKB, Jarosław Bester, nie przypadkowo bowiem wybrał go sobie na „patrona”.

Do pojawienia się Piazzolli było tango muzyką półświatka, dzielnic portowych i nocnych klubów. Kultura ludowa (w tym jidysz), której muzyką posługuje się Bester, ma równie niskie pochodzenie, gdyż popularne dziś (i sprzedawane na płytach w setkach tysięcy egzemplarzy) tematy powstawały anonimowo wśród biedoty zamieszkującej wioski i miasteczka Europy Środkowo-Wschodniej. Piazzolla wniósł do tanga swoje kompozytorskie ambicje: fascynację dokonaniami szkoły paryskiej (Ravel, Messiaen) i wschodnioeuropejską awangardą (Bartók, Strawiński), lecz również sympatię do nowoczesnego jazzu.

Równie erudycyjne podejście prezentuje Bester, który ma za sobą kilkanaście lat doświadczeń w interpretacji klasyki, w tym spore sukcesy w zakresie wykonań utworów XX wieku, co wyraźnie słychać na tym krążku. Na siedem zaprezentowanych kompozycji tylko dwie mają rodowód tradycyjny. Reszta to oryginalne utwory Jarosława Bestera i jego zespołu. Wszystkie łączy intelektualne podejście do materiału muzycznego z dokładnie zaplanowaną (wieloczęściową) konstrukcją utworów, wirtuozowskimi partiami instrumentalnymi oraz dobrze wyważonym komponentem emocjonalnym.

CKB nie próbuje grać lub brzmieć jak dawni klezmerzy. To nowa muzyka, tworzona przez młodych, wychowanych w innym środowisku ludzi, tyle że prawdopodobnie obdarzonych „klezmerską intuicją”, tzn. szczególną mentalnością muzyczną, każącą im wydobywać najgłębszy sens z każdego z opracowywanych tematów. Co zatem znaczy dziś być klezmerem? Może odczuwać na tyle głęboko, by emocjonalne skrajności zostały zniesione? Drążyć smutek z taką determinacją, by pierwotny nastrój zmienił się w swoje przeciwieństwo? Pewnie owo unikatowe wyczulenie klezmerów decyduje o „rozpaczliwej radości” lub „radosnej rozpaczy” tej muzyki. Cieszę się, że Zorn (nie bacząc na polskie fobie i układziki) wybrał właśnie CKB - muzykalnych ludzi, którzy poświęcają się temu, co robią. Jedynym kryterium tego wyboru był wyłącznie wysoki poziom artystyczny grupy. To ważny sygnał dla całej sceny muzyki artystycznej w naszym kraju, bo potwierdzający starą prawdę, że dla świata ciekawe jest tylko to, co naprawdę nasze.

Ireneusz Socha © 2000
dembitzer@op.pl

| wróć | komentarze (0) | skocz na górę strony

Aktualności
Zespół
Kalendarium
Dyskografia
Multimedia
Prasa
Recenzje albumów
Recenzje koncertów
Galerie
Kontakt
ENGLISH
   Realizacja: CREO © Jacek Lewandowski (2005)