|






|
|
PRASA: Recenzje albumów
| Clive Bell (The Wire) - recenzja albumu "Bereshit" |
 O ile prezentacje niektórych grup klezmerskich kojarzą się z próbującym nas wyprzedzić z prawej strony i ryjącym rurą wydechową po asfalcie gruchotem, o tyle muzyka The Cracow Klezmer Band przypomina sunącego pasem szybkiego ruchu z cichym pomrukiem Rolls Royce'a. Czterej instrumentaliści (skrzypek, akordeonista, perkusista i kontrabasista) osiągają wspaniałe brzmienie. Grupę założył w 1997 r. młody akordeonista Jarosław Bester, przejmując od Astora Piazzolli metodę "uwalniania tanga" i stosując ją w swoich - wykorzystujących motywy żydowskie - kompozycjach. W utworze Łzy Izraela upiorna fraza klarnetu dygoce u stóp partii akordeonu, w niezrozumiały sposób przypominającego brzmieniem małe dzwonki, po czym wszystkie instrumenty uderzają z całą mocą w zgrzytliwy, lecz ożywczy lament. "Zgrzytanie zębów" jeszcze nigdy nie brzmiało tak dobrze. Grażyna Auguścik upiększa Wędrówkę dusz bezsłownymi wokalizami, a płytę wieńczy najodważniejsza, tytułowa kompozycja Bereshit, co znaczy "Na początku". Zarejestrowany w krakowskiej synagodze utwór jest utrzymanym w ciemnych barwach i wykonanym z pasją obrazem stworzenia świata.
Clive Bell © 2004 The Wire, marzec 2004 |
|
|
|
|
|
|
|