|






|
|
PRASA: Recenzje albumów
Michał Mendyk (Ozon 2005) - recenzja albumu "Sanatorium Under Sign of the Hourglass. A tribute to Bruno Schulz" |
 Powrót do Ziemi Obiecanej
Miejmy nadzieję, że znakomity The Cracow Klezmer Band nie podzieli losów innych twórców alternatywy – otoczeni prawdziwym kultem za granicą, w Polsce znani nie licznym.
The Cracow Klezmer Band to jedna z najbardziej namiętnych, wirtuozowskich grup renesansu muzyki żydowskiej – twierdzi John Zorn, główny animator nowojorskiej sceny neoklezmerskiej, szef wytwórni Tzadik, w której ukazał się album „Sanatorium Under the Sign of the Hourglass” („Sanatorium pod klepsydrą”).
To właśnie amerykańskim neofitom zawdzięczamy ożywienie w wywodzącej się ze środkowej Europy muzyce klezmerskiej. Połączyli oni skoczne, żydowskie melodie z improwizatorskim żywiołem nowoczesnego jazzu i brzmieniowymi innowacjami współczesnej kameralistyki.
Podobną drogą podąża od ośmiu lat The Cracow Klezmer Band. Tyle że muzyka polskiego zespołu zawiera o wiele mniej agresywnego, tanecznego żywiołu i zgrzytliwych brzmień wyrastających z ducha zornowskiej „radykalnej kultury żydowskiej”. Znacznie więcej typowo słowiańskiej zadumy i nostalgii, zawsze podszytej nutą mrocznej tajemnicy.
Takie właśnie wątki, mimo obfitości nastrojów, określają duszny i zarazem tętniący podskórnym życiem klimat najnowszego, inspirowanego prozą Brunona Schulza albumu CKB. I choć tematy skomponował tym razem Zorn, to aranżacje autorstwa Jarosława Bestera (lidera, akordeonisty oraz autora większości repertuaru) i wirtuozowskie improwizacje polskich muzyków osadzają utwory niezwykle mocno i wyraziście w kulturowym dziedzictwie Europy Wschodniej.
„Tirzah” – melancholijna kołysanka z przepiękną wokalizą występującej gościnnie Grażyny Auguścik – przywodzi na myśl swą emocjonalną wieloznacznością słynny temat Krzysztofa Komedy z „Dziecka Rosemary” Romana Polańskiego. Równie sugestywne są mroczne, rozedrgane brzmienia akordeonu i kontrabasu w „Hamadah” i elegijne zaśpiewy skrzypiec w „Adithaim”, kojarzące się z surowym, podkarpackim krajobrazem okolic schulzowskiego Drohobycza.
Eksperymenty sceny nowojorskiej znacząco poszerzyły współczesne wyobrażenia o muzyce żydowskiej. Poszukiwania CKB prowadzą raczej w głąb: do źródeł duchowości autentycznej przedwojennej diaspory. W murach opustoszałych synagog i nad porośniętymi trawami kirkutami pulsuje wciąż muzyka wspaniałej, wielokulturowej środkowej Europy. Dlatego właśnie „Sanatorium pod Klepsydrą” przemówić może w sposób szczególny do słowiańskiej wrażliwości polskich słuchaczy.
Michał Mendyk Ozon 2005 |
|
|
|
|
|
|
|